O tym, kto ponosi odpowiedzialność za zniknięcie 1 miliona Złotych z kont ZUS, o uniewinnieniu oraz o stereotypach o tych, którzy pracują w ZUS

O tej sprawie pisałem już wcześniej, gdyż ma ona wyjątkowe znaczenie. Nie tylko dlatego, że dotyczy zasad odpowiedzialności urzędnika, tj. funkcjonariusza publicznego za swoje błędy, na podstawie art. 231 Kodeksu Karnego. Przede wszystkim dlatego, że ta sprawa dotyczy odpowiedzi na pytanie o standardy funkcjonowania instytucji publicznych w Polsce oraz o standardy zarządzania tymi instytucjami, przez osoby znajdujące się tam na kierowniczych stanowiskach.

Uniewinnienie z zarzutu naruszenia art. 231 Kodeksu Karnego

Wczoraj tj. 22 lutego 2023 roku, Sąd Apelacyjny w Warszawie, uznał obydwie apelacje złożone przez prokuraturę oraz oskarżyciela posiłkowego (ZUS) za bezzasadne i podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 2021 roku. To oznacza, że moja klientka jest prawomocnie uniewinniona od zarzutu z art. 231 § 2 Kodeksu karnego tj. nieumyślnego „przestępstwa urzędniczego”. Zarzuty te sprowadzały się do tego, że brak przestrzegania przez nią procedur sprawił, że inna osoba zatrudniona w tym samym oddziale ZUS (przyznała się do winy) mogła ukraść z kont ZUS ponad 1 000 000 PLN.

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie uniewinniający moją klientkę, ustalenia jakie poczynił ten sąd oraz wczorajszy wyrok Sądu Apelacyjnego, który prawidłowość tych ustaleń potwierdził, to w mojej opinii, materiał na poważną dyskusję o tym, jakie są standardy obchodzenia się z dobrem prawnym (chronionym przez art. 231 Kodeksu Karnego) jakim jest prawidłowe funkcjonowanie instytucji publicznych w Polsce i kto powinien za naruszenie tych standardów odpowiadać. Instytucji, które przecież zarządzają naszymi – obywateli – pieniędzmi, a osoby zarządzające tymi instytucjami powinny, w związku z tym, przestrzegać najwyższych standardów w swoich działaniach.

Link do artykułu, w którym opisuję wyrok Sądu Okręgowego można znaleźć tutaj: https://www.osinski-legal.pl/uniewinnienie-z-zarzutu-popelnienia-tzw-przestepstwa-urzedniczego-z-art-231-kodeksu-karnego-czyli-o-tym-co-wydarzylo-sie-w-pewnym-warszawskim-oddziale-zus/

Jednakże, w mojej opinii, to co w efekcie postępowania prowadzonego w tej sprawie, zostało ujawnione w I Oddziale ZUS w Warszawie, dotyka fundamentalnego pytania o to, jak chcemy aby w Polsce, człowiek z władzą, na kierowniczym stanowisku, z możliwościami działania, budżetem na prawników, traktował długiego człowieka – zwykłego człowieka, swojego podwładnego. Człowieka, który nie ma tych przywilejów i możliwości oraz budżetu na wynajęcie kancelarii prawnej, która przygotuje pisma procesowe na 200 stron. Zwykłego człowieka, który musiał 4 lata  oczekiwać na sprawiedliwość, gdy niesłusznie stawiane oskarżenia zostały ostatecznie oddalone.

Adwokat Paweł Osiński - foto. Magda Pawluczuk
Adwokat Paweł Osiński – foto. Magda Pawluczuk

Niech, ostatnim mam nadzieję, komentarzem do tej sprawy, będzie fragment końcowy z mojego stanowiska obrońcy, przygotowanego na rozprawę przed Sądem Apelacyjnym.

„Spójrzmy teraz Wysoki Sądzie na to, co działo się w I Oddziale ZUS Warszawa i odpowiedzmy sobie na pytane: czy chcemy aby w Polsce instytucje publiczne z ich przywilejami, władzą i pieniędzmi tak traktowały zwykłego człowieka – który nie ma takiej pozycji i możliwości finansowych – jak została potraktowana oskarżona i jej koleżanki z zakładu pracy? Które zgodnie zeznawały o niebywałej presji czasu, o tym, że nie dało się tego w normalnym trybie przerobić oraz o tym, że „często płakały w pracy”, co uznawały za normalne, a wiele z nich leczyło się na depresje z powodu traumy jaka je spotkała w miejscu pracy.

Nie mam żadnych wątpliwości, że jeśli dzisiaj odwrócimy oczy od tego co naprawdę ważne w tej sprawie, co jest słuszne, przyzwoite i sprawiedliwe, to któregoś dnia, inni ludzie, w innej instytucji państwowej, tak samo jak osoby zarządzajęce I Oddziałem ZUS w Warszawie, zaopatrzeni w regulaminy, przywileje i fundusze na prawników, bez skrupułów zniszczą nas lub naszych bliskich lub innych nie znanych nam ludzi, gdy z wyboru lub przez przypadek, staniemy na ich drodze, tak jak przypadkiem stanęła oskarżona.

I teraz, mając w pamięci te słow,a chciałbym powiedzieć ważną rzecz: dwa są możliwe wyroki, które mogą zostać ogłoszone dzisiaj na tej sali.

Wyrok uchylający orzeczenie sądu I instancji i przekazujący sprawę do ponownego rozpoznania oraz wyrok utrzymujący ten wyrok w mocy, który w efekcie prawomocnie uniewinni oskarżoną od stawianych jej niesłusznie oskarżeń.

Ten pierwszy wyrok, będzie moim zdaniem, takim właśnie  odwróceniem oczu od tego co działo się w I Oddziale ZUS w Warszawie. Będzie swego rodzaju podżyrowaniem tych standardów obchodzenia z się z instytucją publiczną, jaką jest ZUS, i ludźmi którzy tam pracują, które doprowadziły do wydarzeń, których rezultatem jest to postepowanie karne w którym uczestniczymy. Standardów, w których normą jest unikanie własnej odpowiedzialności poprzez odpowiednio napisane protokoły kontroli wewnętrznej i wskazywanie jako winnych swoich podwładnych.

Uchylenie wyroku pierwszej instancji i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia dla oskarżonej i jej koleżanek z pracy oraz innych osób zatrudnionych w urzędach w całej Polsce, będzie sygnałem, że nic się nie zmieni. Będzie oznaczać, że te niesłychane praktyki, które zostały ujawnione w I Oddziale ZUS w Warszawie są akceptowane przez Sądy w Polsce. Natomiast dla ich przełożonych, taki wyrok będzie sygnałem, że opłaca się stosować stare, sprawdzone metody rozmywania własnej odpowiedzialności. Przełożeni będą udawać, że nic nie widzieli, rzucą kogoś z zespołu na pożarcie, zwołana zostanie w zaufanym składzie komisja, która przygotuje odpowiedni protokół kontroli wskazujący winnych (rzecz jasna z pominięciem dyrekcji). A gdyby nawet sprawa trafiła do sądu, to będzie to trwać latami. Gdyby nawet zapadł niekorzystny wyrok, to będzie to już po tylu latach, że nikt nie będzie pamiętał o co chodziło. W szczególności będzie to obojętne prawdziwym poszkodowanym w tych sprawach tak jak oskarżonej, która zapewne jest wyczerpana kontynuowaniem walki z przeciwnikiem – Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, który jak możemy się domyślać ma nieograniczone środki finansowe i zapał do walki o skierowanie odpowiedzialności byle dalej od siebie.

Ten drugi wyrok, który może zapaść na dzisiejszej rozprawie, to utrzymanie w mocy zaskarżonego orzeczenia w odniesieniu do oskarżonej i o taki wyrok zwracam się dzisiaj do Sądu. Gdyż jest to w mojej ocenie jedyna możliwość aby Sąd Rzeczypospolitej Polskiej stanął po stronie osób faktycznie poszkodowanych w tej sprawie oraz po stronie dobra prawnego jakie ma chronić art. 231 KK.

Niech to będzie wyrok, który będzie głośnym wyrazem dezaprobaty Sądu RP i mocy jaką on sobą reprezentuje dla tych, którzy swoim niekompetentnym i lekkomyślnym zarządzaniem instytucją publiczną jaką jest ZUS, doprowadzili do takich strat w I Oddziale ZUS, a z drugiej strony, ogromnym sygnałem wsparcie ze strony Sądu, dla wielu osób w podobnej sytuacji, w urzędach, fabrykach, biurach i zakładach pracy w całej Polsce, które mierzą się z własnym strachem i potrzebują wsparcia. Potrzebują takiego właśnie wyroku sądu, który nie tylko będzie czytelnym sygnałem jak powinny wyglądać standardy prawidłowego i rzetelnego wykonywania zadań przez instytucje publiczne ale także sygnałem, że warto walczyć o swoje słuszne prawa i w tej walce można oczekiwać na odważny i sprawiedliwy wyrok Sądu RP.

Wnoszę o utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku w odniesieniu do oskarżonej.”

Kto pracuje w ZUS

W naszym kraju funkcjonuje stereotyp „wrednej urzędniczki”, często kierowany wobec osób pracujących w ZUS czy Urzędach Skarbowych. Stereotyp ten, oprócz tego, że jest nieprawdziwy i krzywdzący (jak każdy stereotyp) to dodatkowo, zawiera w sobie ładunek seksistowski, gdyż kierowany jest głównie w stronę kobiet.

Chce tutaj napisać, że dzięki pracy nad tą sprawą (oraz wieloma innymi sprawami, które prowadzę w odniesieniu do ZUS) miałem okazje poznać liczne urzędniczki ZUS oraz to jak pracują, jaką mają pracę, warunki tej pracy, problemy. I chcę tutaj powiedzieć, że spotkałem niezwykłe kompetentne, profesjonalne, silne i odważne kobiety (bo faktem jest, że większość osób pracujących w ZUS to kobiety). Co więcej, patrząc na to, jaką pracę wykonują, trudną i odpowiedzialną, na podstawie obłędnej liczby absurdalnych regulaminów i „wytycznych” oraz przy wątpliwym „wsparciu” dyrekcji (zachęcam do wglądu do akt sprawy aby samemu ocenić jakość pracy dyrekcji) to uważam, że jest to praca ewidentnie niedoceniana społecznie oraz zbyt nisko opłacana.

Jako przykład, jak absurdalne były zarzuty postawione mojej klientce oraz jak wygląda praca w ZUS podam jeden przykład. W skrócie, zarzut sprowadzał się do tego, że  moja klientka powinna, po przygotowaniu noty zwrotu w aplikacji informatycznej ZUS, zweryfikować autentyczność dokumentów przez sięgnięcie po oryginały papierowe „z teczki”. Innymi słowy, zostały wydane miliony złotych z publicznych pieniędzy, na rozliczne aplikacje informatyczne, które mają usprawnić pracę w ZUS, a na koniec dnia dana urzędniczka, i tak musi szukać papierowych dokumentów, aby je „zweryfikować”, dokumentów, które przecież ma w tej aplikacji w formie elektronicznej (!).

Niech szczęśliwe zakończenie tej sprawy będzie końcem ww. paskudnego stereotypu, o tym kto pracuje w ZUS oraz o zawodzie urzędnika/urzędniczki oraz początkiem zmian, które sprawią, że to będzie przyjazne, bezpieczne, profesjonalne i dobrze opłacane miejsce pracy.

Paweł Osiński

Adwokat

 

 

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz