Opisana w tym wpisie sprawa została prawomocnie zakończona wyrokiem sądu z sierpnia tego roku. Dotyczyła ona sytuacji jaka miała miejsce w jednym z państwowych urzędów, mającego siedzibę w Warszawie.
Postepowanie w tej sprawie, zainicjowane prywatnym aktem oskarżenia, argumenty obydwu stron oraz wyroki sądów w obydwu instancjach, są moim zdaniem doskonałą okazją, aby w zrozumiałych słowach przybliżyć czym jest przestępstwo zniesławienia opisane w art. 212 kodeksu karnego, czym jest prywatny akt oskarżenia oraz kiedy warto rozważyć jego złożenie gdy mówimy o zniesławieniu w miejscu pracy.
Sprawa ta jest także dobrą sposobnością, aby zwięźle wskazać dlaczego, zamiast roszczenia o zadośćuczynienie z powodu mobbingu, warto rozważyć prywatny akt oskarżenia zarzucający zniesławienie.
Stan faktyczny
W jednym z urzędów administracji państwowej zlokalizowanym w Warszawie, podczas wewnętrznego spotkania, osoba pełniąca funkcje kierownicze w tej instytucji (nazwijmy ją dalej „przełożonym”), wypowiedziała słowa o tym, że wobec jednej z urzędniczek pracujących w ww. instytucji (nazwijmy ją dalej „pokrzywdzoną” lub „oskarżycielką”), toczy się postępowanie karne. Osoba, której dotyczyły te słowa, nie uczestniczyła w ww. spotkaniu, ale wypowiedź ta dotarła do niej i wywołała głębokie poczucie krzywdy, poniżenia w oczach kolegów i koleżanek w miejscu pracy oraz poczucie niesprawiedliwości. Przede wszystkim dlatego, że autorem tej wypowiedzi była osoba będąca wobec niej przełożonym, która kierowała pracami tej instytucji, która miała pełną wiedzę o tym, co w ww. urzędzie się dzieje i przede wszystkim dlatego, że żadnego postępowania karnego wobec pokrzywdzonej nie było i nie ma.
W rezultacie, złożony został do sądu prywatny akt oskarżenia, w którym pokrzywdzona, działająca w charakterze oskarżycielki prywatnej domagała się ukarania przełożonego za dokonane zniesławienie, zasądzenia nawiązki, podania wyroku skazującego do publicznej wiadomości oraz przeproszenia pokrzywdzonej.
W tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę i wyjaśnijmy czym jest przestępstwo zniesławienia oraz czym jest i kiedy składa się prywatny akt oskarżenia.

Przestępstwo zniesławienia
Przestępstwo zniesławienia, zgodnie z opisem tego czynu zabronionego zawartym w art. 212 § 1 k.k. polega na zachowaniu gdy ktoś pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub działalności.
Innymi słowy, przestępstwo pomówienia to sytuacja, gdy ktoś rozgłasza o innej osobie (także osobie prawnej jak np. o spółce czy fundacji) takie informacje, które mogą poniżyć ją w oczach opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania społecznego potrzebnego w życiu zawodowym czy po prostu w działalności prowadzonej przez osobę poszkodowaną.
Przedmiotem ochrony wynikającej z normy zawartej w art. 212 k.k. jest godność człowieka, jego dobre imię i związane z tym pozytywne wyobrażenie o nim. Co, jak chyba każdy się zgodzi, jest dobrem i wartością, która jest niezwykle istotna dla każdego człowieka (zarówno w aspekcie życia prywatnego jak i zawodowego) i które każdy człowiek ma prawo chronić.
W odniesieniu do przestępstwa zniesławienia, warto zapamiętać parę istotnych cech charakterystycznych dla tego czynu zabronionego, które mają znaczenie dla oceny czy dana osoba swoim zachowaniem popełniła ten występek. Cech (w języku prawnym – znamion czynu zabronionego), które były już przedmiotem rozważań w licznych orzeczeniach sądów, w tym Sądu Najwyższego:
- Przestępstwo określone w art. 212 k.k. ma charakter powszechny, co oznacza, że każdy może być jego sprawca. Także osoba pełniąca funkcję publiczną.
- Termin „pomawiać”, który pojawia się w treści art. 212 k.k. należy rozumieć jako „bezpodstawnie zarzucić coś komuś, oskarżyć kogoś o coś” (definicja za Słownikiem Języka Polskiego). W typowej sytuacji będzie to oczywiście zarzucanie komuś czego nieprawdziwego, niezgodnego z faktami, ale możliwa jest także odpowiedzialność za zniesławienie, gdy informacja podana przez sprawcę tego przestępstwa jest zgodna z faktami.
- Kluczowe dla rozważania odpowiedzialności za zniesławienie, jest wyjście od tego, że przepis ten chroni tak fundamentalną wartość człowieka, jak jego dobre imię i poczucie godności. Nawet wykonywanie zajęcia społecznie nie akceptowanego (jak np. prostytucja) nie pozbawia człowieka prawa do szacunku i ochrony jego dobrego imienia. Zatem w pierwszej kolejności należy rozważyć czy wypowiedź będąca przedmiotem oceny z perspektywy art. 212 k.k. ma w sobie treść, która może naruszyć dobre imię określanej osoby, jej godność i zaufanie do niej.
- O tym, czy dana wypowiedź ma charakter zniesławiający, decyduje nie subiektywny odbiór osoby pokrzywdzonej ale ocena zobiektywizowana, dokonana przez sąd. Ocena oparta na pewnej sumie ocen społecznych i zasadach racjonalnego myślenia, które powinny być znane sądowi. Innymi słowy, sąd powinien postawić się w miejscu przeciętnego obywatela kraju, człowieka, odbiorcy badanej wypowiedzi, reprezentującego przeciętny system wartości społecznych funkcjonujących w Polsce (także w danym miejscu pracy, w danym środowisku) i odpowiedzieć sobie na pytanie czy w tych okolicznościach, badana wypowiedź może naruszyć dobre imię i godność osoby pokrzywdzonej.
- Pomówienie może być wyrażone w jakikolwiek sposób, zdolny do uzewnętrznienia myśli sprawcy i przekazania ich innym osobom. Może nastąpić zatem nie tylko ustnie, ale także pismem, drukiem, wizerunkiem lub karykaturą, może uzewnętrznić się gestem (np. znaczące oklaskiwanie mówcy w chwili, gdy ten podnosi hańbiący zarzut przeciw innej osobie), mimiką (np. ironiczny grymas, gdy ktoś mówi o nieskazitelnej uczciwości innej osoby)”. Nie chodzi zatem jedynie o zarzut wyrażony w formie ustnej, lecz także przy wykorzystaniu rozmaitych środków przekazu informacji, np. wizerunku, utworu artystycznego. Wypowiedź o charakterze zniesławiającym może przybrać także postać anegdoty. Dodam jednak, że w praktyce wygranie sprawy o zniesławienie gestem czy mimika może być nie lada prawnym wyzwaniem.
- Artykuł 212 k.k. nie wprowadza wymogu, aby pomówienie miało charakter publiczny. O popełnieniu pomówienia decyduje wynikająca z niego możliwość poniżenia pokrzywdzonego w opinii publicznej lub narażenia go na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Chodzi o zatem o samą sytuację wystąpienia zagrożenia dla dobrego imienia osoby poniżonej a nie o to, że taka szkoda faktycznie nastąpiła.
- Logiczną konsekwencją ww. zasady jest to, że dla bytu przestępstwa zniesławienia nie ma znaczenia, czy odbiorca informacji zawierających treści pomawiające przekaże je następnie innym osobom. Podniesienie zarzutu zniesławiającego w kręgu osób, co do których sprawca jest pewien, że nie przekażą go dalej, nie wyłącza odpowiedzialności karnej za zniesławienie.
- Przekazywanie wypowiedzi innych osób na zasadzie cytatu cudzej wypowiedzi (np. „Mówi się, że…”; „X stwierdził, że…”), nie wyłącza odpowiedzialności karnej za zniesławienie. Odpowiedzialność karna za pomówienie wchodzi w rachubę w sytuacji, gdy pod pozorem cytowania cudzej wypowiedzi wyrażany jest własny pogląd. Nie mamy natomiast do czynienia z karalnym pomówieniem, gdy osoba cytująca wypowiedź zniesławiającą „wyraźnie i rzeczywiście dystansuje się od niej lub wręcz przytacza ją po to, by następnie zwalczyć zawarty w niej pogląd”.
- Warto także zwrócić uwagę, że na gruncie 212 k.k. zarzut pomówienia musi dotyczyć określonych faktów, nie zaś ograniczać się wyłącznie do opinii.
- Sformułowanie zarzutu w postaci opinii nie realizuje znamion karalnego zniesławienia, może zaś ewentualnie stanowić podstawę odpowiedzialności karnej za zniewagę z art. 216 k.k. Podmiot, który uzna, że wypowiedź ocenna narusza jego dobra osobiste, ma także możliwość skorzystania z ochrony realizowanej na gruncie prawa cywilnego. Trzeba mieć jednak świadomość, że w wymiarze praktycznym nie jest zazwyczaj łatwo oddzielić wypowiedzi ocenne od wypowiedzi o faktach. Te pierwsze bowiem z reguły formułowane są na tle określonego stanu faktycznego.
- Zniesławienie należy do przestępstw umyślnych, co oznacza, że można popełnić zarówno w zamiarze bezpośrednim (dolus directus), jak i wynikowym (dolus eventualis). Innymi słowy, sprawca tego czynu zabronionego musi mieć zatem świadomość tego, że jego wypowiedź zawiera zarzut zniesławiający pod adresem innej osoby i chcieć podmiot pomawiany poniżyć lub spowodować utratę przez niego zaufania bądź też na to się godzić.
Odpowiedzialność urzędników administracji publicznej za zniesławienie popełnione w związku z pełnioną funkcją
Ciekawym zagadnieniem jest kwestia odpowiedzialności funkcjonariusza publicznego czy też urzędnika za wypowiedzi związane z jego zakresem obowiązków. Przykładem mogą być opinie służbowe przełożonego o podwładnym czy np. opinie pracownika opieki społecznej o tym czy dana rodzina posiada kwalifikacja aby zajmować się dziećmi i posiadać prawa opiekuńcze.
Przyjmuje się w orzecznictwie, że formułowanie krytycznych ocen dotyczących postępowania lub właściwości innego podmiotu, realizowanych w ramach prawnego obowiązku bądź też prawnego uprawnienia do wyrażania takiej oceny, nie stanowi zniesławienia w rozumienia art. 212 k.k.. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że chodzi jedynie o oceny, a nie stwierdzenia faktów. Jeśli zatem w opinii znajdą się te ostatnie elementy i okażą się niezgodne z rzeczywistością, wówczas nie jest wykluczona odpowiedzialność karna z art. 212 k.k. Podobnie w sytuacji, gdy oceny wydawane przez urzędnika wyrażane są w sposób nie adekwatny do prawnej podstawy, z której wynika obowiązek wydania takiej oceny lub w sposób wykraczający poza ramy rzeczowego, urzędowego języka.
W sprawie opisanej w tym wpisie mamy co prawda do czynienia z pomówieniem popełnionym przez przełożonego wobec osoby podległej mu służbowo, ale po pierwsze, postepowanie sądowe potwierdziło, że jego wypowiedź była niezgodna z faktami, a poza tym, nie nastąpiła ona w wyniku realizacji obowiązku służbowego do przekazywania tego rodzaju wypowiedzi czy opinii. Zatem o wyłączeniu odpowiedzialności nie mogło być mowy.
Jakie kary grożą za zniesławienie
Przestępstwo zniesławienia opisane w art. 212 k.k. wiąże się z zagrożeniem karą grzywny lub ograniczenia wolności. Popełnienie zniesławienia w formie kwalifikowanej, za pomocą środków masowego komunikowania na podstawie art. 212 § 2 k.k. wiąże się dodatkowo z zagrożeniem karą pozbawienia wolności do roku. W razie wydania wyroku skazującego, sąd ma możliwość także orzeczenia nawiązki oraz zadośćuczynienia krzywdzie osoby poszkodowanej.
Co istotne jednak, sąd wydający wyrok w takiej sprawie ma możliwość, w sytuacji gdy sprawca nadużył przy popełnieniu przestępstwa stanowiska lub wykonywanego zawodu albo okazał, że dalsze zajmowanie stanowiska lub wykonywanie zawodu zagraża istotnym dobrom chronionym prawem, na podstawie art. 41 § 1 k.k. orzec zakaz zajmowania określonego stanowiska na okres od roku do 15 lat. Tak dotkliwy środek karny za zniesławienie związane z pełnioną funkcją, niewątpliwie mógłby mieć zastosowanie do zniesławienia o znacznym stopniu szkodliwości społecznej. Jednakże, już sam fakt, że istnieje możliwość takiej sankcji powinien dać sporo do myślenia osobom pełniącym funkcje kierownicze w instytucjach administracji publicznej i samorządowej, a posiadającym lekki stosunek do faktów i do pojęcia szacunku do podwładnych.
Przedawnienia przestępstwa zniesławienia
Przedawnienie karalności przestępstwa zniesławienia następuje z upływem 1 roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia (art. 101 § 2 k.k.). W sytuacji jednak, gdy w tym okresie zostało wszczęte postępowanie karne, przedawnienie karalności przestępstwa zniesławienia następuje z upływem 5 lat od zakończenia tego okresu.
Rodzaje przestępstw wg. tryby ścigania: z urzędu, na wniosek i z prywatnego aktu oskarżenia
Dla pełnego zrozumienia czym jest prywatny akt oskarżenia i dlaczego niektóre przestępstwa wymagają dla ich ścigania inicjatywy pokrzywdzonego w takiej formie, trzeba tutaj w skrócie wyjaśnić zasady ścigania przestępstw w polskich systemie prawa karnego. Dominującą zasadą jest, że przestępstwa opisane w kodeksie karnym (czy też znajdujące się w innych aktach prawnych) podlegają ściganiu przez powołane do tego organy państwa, gdy tylko uzyskają one o fakcie jego popełnienia informację (np. telefon od świadka czy artykuł w prasie). Działają one w takich sytuacjach „z urzędu” samodzielnie prowadząc postepowanie, decydując o jego kontynuacji czy umorzeniu oraz o tym, komu i jakie zarzuty postawić. Te przestępstwa nazywamy, przestępstwami „ściganymi z urzędu”.
Pewną ich odmianą, są przestępstwa „ścigane na wniosek”. W ich przypadku, organy ścigania, aby rozpocząć działania wymagają wniosku osoby pokrzywdzonej. Tak jest w przypadku np. stalkingu (art. 190a k.k.), naruszenia intymności seksualnej (art. 191a k.k) czy gróźb karalnych (art. 190 k.k.). Wnioskiem, może być złożone do protokołu na policji zdanie: „wnoszę o ściganie przestępstwa na moją szkodę popełnionego przez …”. Po założeniu takiego wniosku, organy ścigania działaję dalej już z własniej inicjatywy, tak jak w przypadku przestępstw ściganych z urzędu.
Ostatnią kategorią są interesujące nas przestępstwa, wymagające prywatnego aktu oskarżenia, tzw. przestępstwa „prywatnoskargowe”. W tych sprawach, zainicjowanie postępowania karnego wymaga złożenia do sądu przez osobę pokrzywdzoną prywatnego aktu oskarżenia, czyli dokumentu, który podobnie jak akt oskarżenia przygotowany przez prokuraturę, zawierać będzie wskazanie kto popełnił dany czyn zabroniony, opis zdarzenia, wskazanie dowodów, oraz oczywiście określenia jakiej kary domaga się pokrzywdzona osoba.
To rozróżnienie na poszczególne kategorie przestępstw, które dla ich ścigania wymagają określonych, odmiennych działań pokrzywdzonego, uzasadnione jest tym, że te ścigane z urzędu są, w ocenie ustawodawcy, najbardziej szkodliwe społecznie, i dlatego wymagają reakcji z urzędu. Pozostałe kategorie, nie są, zdaniem ustawodawcy, aż tak szkodliwe społecznie (lub są popełnione pomiędzy osobami bliskimi, powiązanymi więzami emocjonalnymi) i dlatego, organy wymiaru sprawiedliwości czekają na inicjatywę osoby pokrzywdzonej. Wniosek o ściganie lub prywatny akt oskarżenia jest właśnie przejawem takiej inicjatywy.
Prywatny akt oskarżenia
Prywatny akt oskarżenia zgodnie z art. 487 k.p.k. nie jest skomplikowanym dokumentem, gdyż wystarczy, że zawierał będzie:
- oznaczenie osoby oskarżonego,
- opis zarzucanego mu czynu,
- wskazania dowodów, na których opiera się oskarżenie.
W praktyce jednak, wskazane jest, gdy już składamy taki dokument – a już na pewno gdy robimy to z pomocą profesjonalnego pełnomocnika – jego staranne przygotowanie. Tak, aby sąd od razu po jego przeczytaniu miał jasność: kto, przeciwko komu, w związku z jakimi zdarzeniami i na podstawie jakich dowodów, inicjuje postępowanie karne oraz czego się domaga.
Taki profesjonalnie przygotowany akt oskarżenia powinien być nie tylko dla strony oskarżającej ale także i dla sądu czytelnym drogowskazem czego strona skarżąca się domaga i w którym kierunku należy postępowanie dowodowe prowadzić. Z kolei dla strony oskarżanej, profesjonalnie przygotowany akt oskarżenia powinien być sygnałem, że po drugiej stronie jest ktoś zdeterminowany, kto poważnie traktuje wytoczone zarzuty. Co z kolei, może skłonić stronę oskarżoną do rozważenia, czy nie warto może zakończyć tej sprawy ugodą…
W postepowaniu zainicjowanym prywatnym aktem oskarżenia, policja – na polecenie sądu – może zostać zobowiązana do dokonania określonych czynności dowodowych. W praktyce jednak, rola takich czynności zlecanych Policji w tego typu sprawach nie jest istotna. Postepowanie w sprawach z oskarżenia prywatnego uregulowane jest w kodeksie postępowania karnego w art. 485 – 499. Przepisy te zawierają, oprócz odesłania do postępowania zwyczajnego w k.p.k., także tak osobliwe przepisy, jak możliwość wniesienia tzw. wzajemnego aktu oskarżenia czy możliwość przyłączenia się prokuratora do postępowania.
Wyrok sądu I instancji
W pierwszej instancji, Sąd Rejonowy w Warszawie, uniewinnił oskarżonego. Przyznać należy, że nie tyle sam wyrok był najbardziej zaskakujący ale jego motywy i sposób podejścia sądu do materiału dowodowego.
Szczególnie mocno nieprzekonująco zabrzmiała argumentacja sądu, która zmierzał do wykazania, że nawet jeśliby przyjąć, że oskarżony wypowiedział słowa o postępowaniu karnym, to nie została spełniona przesłanka tego czynu zabronionego tj. że jego wypowiedź naruszyła zaufanie niezbędne w miejscu pracy pokrzywdzonej. Ponieważ, jak argumentował sąd, oskarżony, który jest przełożonym pokrzywdzonej, nie mógł narazić oskarżonej na utratę zaufania potrzebnego do zajmowanie jej stanowiska, ponieważ… to on sformułował wypowiedź, która w jej ocenie wywołała jej zniesławienie.
Innymi słowy sąd stanął chyba na stanowisku, że zaufanie i szacunek w miejscu pracy są potrzebne tylko w relacji podwładny – przełożony, ale już nie w relacji poziomej, w stosunku do pozostałych osób w danym miejscu pracy, koleżanek i kolegów, niezależnie w jakiej relacji służbowej do tych osób jesteśmy. Sąd najwyraźnoiej przyjął, ja przynajmniej innej interpretacji nie widzę, że pracodawca może zniesławić podwładnego i w rezultacie naruszyć do niego zaufanie, ale gdy sam twierdzi, że nie zniesławił i że on w związku z tą wypowiedzią zaufania nie stracił, to nie można mu czynić z tego zarzutu, gdyż w końcu, tylko przełożony ma mieć do pokrzywdzonej zaufanie.
To oczywiście niezwykle zaskakująca wizja relacji jakie powinny funkcjonować w miejscu pracy oraz tego jaką wartością są szacunek i zaufanie do drugiego człowieka w relacjach zawodowych. Szczególnie, że mówimy o sprawie, która rozgrywała się w instytucji państwowej.
Wyrok sądu odwoławczego
Po złożonej apelacji, i uzupełniających przesłuchaniach dodatkowych świadków, sąd odwoławczy wydał wyrok, uznający oskarżonego winnym popełnienia zniesławienia, warunkowo umarzający postepowanie karne na okres 1 roku i prawomocne kończący sprawę. Sąd, w zasadzie całkowicie, potwierdził zarzut postawiony w akcie oskarżenia oraz przedstawioną w uzasadnieniu argumentację oraz trafnie identyfikując błędy sądu I instacji zmienił jego wyrok z uniewinnienia na warunkowe umorzenie postepowania
Czy taki wyrok nie narusza zasady ne peius czyli zasady, która zakazuje skazania oskarżonego w drugie instancji gdy został on uniewinniony w I instancji? No i czym jest warunkowe umorzenie postepowania karnego?
Zgodnie z treścią art. 454 §1 k.p.k. sąd odwoławczy – w postepowaniu apelacyjnym – nie może wydać wyroku skazującego wobec oskarżonego, który w pierwszej instancji został uniewinniony lub wobec którego w pierwszej instancji umorzono postpowania karne. Ww. dyspozycja będąca wyrazem zasady ne peius (łac. nie gorzej) zakazuje sądowi apelacyjnemu pogorszenie sytuacji oskarżonego (czyli jego skazania), który został uniewinniony (lub umorzono postepowanie) w I instancji. Uzasadnieniem tej zasady jest uniknięcie sytuacji gdy oskarżony jest skazany po raz pierwszy w II instancji. Takie skazanie może wciąż w danym postępowaniu karnym nastąpić, ale dopiero gdy w wyniku skutecznej apelacji sąd apelacyjny skieruje sprawę ponownie do rozpatrzenia do sądu I instancji.
Co jednak kluczowe, z treści art. 454 § 1 k.p.k. nie wynika zakaz wydania wyroku warunkowo umarzającego postepowanie karnego wobec oskarżonego ponieważ, takie orzeczenie nie jest wyrokiem skazującym. Co więcej, w obecnym brzmieniu przepisów k.p.k. a w szczególności, art. 437 § 2 k.p.k., sąd rozpatrujący apelację nie musi sięgać po tzw. wyrok kasatoryjny, gdy widzi potrzebę zmiany wyroku (czyli uwzględnienie apelacji i odsłanie sprawy do ponownego rozpatrzenia) ale może sam rozstrzygnąć sprawę, gdy widzi przesłanki do umorzenia postępowania lub warunkowego umorzenia postepowania karnego. Tak jak w przedmiotowej sprawie.
Warunkowe umorzenie postępowania
Czym zatem jest zatem warunkowe umorzenie postepowania? Jest to środek probacyjny polegający na zaniechaniu karania i poddaniu sprawcy popełnienia przestępstwa próbie.
Warunkowe umorzenie postepowania karnego uregulowane jest w kodeksie karnym w art. 66-84. Co do zasady, sąd może warunkowo umorzyć postępowanie karne, jeżeli spełnione są następujące przesłanki:
- wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne,
- okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości,
- postawa sprawcy niekaranego za przestępstwo umyślne, jego właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa.
- warunkowego umorzenia nie stosuje się do sprawcy przestępstwa zagrożonego karą przekraczającą 5 lat pozbawienia wolności (przesłanka negatywna).
Patrząc od strony praktycznej, gdy mamy do czynienia z wyrokiem umarzającym warunkowo postepowanie karne warto pamiętać o następujących konsekwencjach takiego wyroku:
- nie jest to wyrok skazujący zatem wobec osoby, co do której taki wyrok zapadł nie można twierdzić, ze została skazana czy też karana,
- Podstawą zastosowania warunkowego umorzenia postępowania musi być ustalenie wszystkich przesłanek odpowiedzialności karnej. Zatem taki wyrok oznacza przypisanie oskarżonemu popełnienia przestępstwa.
Przełożony z wyrokiem warunkowego umorzenia postępowania karnego – konsekwencje prawne
Sytuacja gdy przełożony pracownika, w instytucji państwowej, jest uznany za winnego popełnienia przestępstwa jest niewątpliwie sytuacją wyjątkową. A już w szczególności niecodzienna jest sytuacja wydania wyroku warunkowo umarzającego postępowanie, który co prawda, nie jest „skazaniem”, ale jest potwierdzeniem winy i faktu popełnienia czynu zabronionego. Jakie więc mogą być konsekwencje takiej sytuacji?
Bardzo często, przepisy ustawowe regulujące funkcjonowanie danej instytucji czy zawodu wskazują nam co dzieje się w tego typu sytuacji. Znajdują się w nich zwykle przepisy wyraźnie wskazujące, że dla pełnienia określonej funkcji potrzebne jest np. zaświadczenie o niekaralności lub posiadania nieskazitelnego charakteru.
Jednakże, nawet brak wyraźnych przepisów ustawowych, nie oznacza, że przełożony z wyrokiem może dalej spokojnie pełnić swoje zadania. Tym bardziej, że mówimy tutaj o popełnieniu czynu zabronionego w miejscu pracy. W obecności osób tam zatrudnionych i przeciwko osobie będącej tam pracującej.
Przełożony – czyli osoba sprawujące funkcje kierownicze – jest także zatrudniony w danej instytucji państwowej i w związku z tym, ponosi również odpowiedzialność porządkową i dyscyplinarną za naruszenie obowiązków pracowniczych w miejscu pracy. Obowiązek szanowania swoich podwładnych czy koleżanek i kolegów w miejscu pracy, którego odzwierciedleniem jest norma prawna zakazująca zniesławiania wyrażona w art. 212 k.k. jest oczywisty i wynika również z Kodeksu Pracy. Bardzo często podstawy dla takiej odpowiedzialności można znaleźć także w Kodeksie Etyki, przyjętym w danej instytucji A obecnie jest już standardem, że każda instytycja państwowa posiada swój własny Kodeks Ektyki.
Odpowiedzialność dyscyplinarna wchodzi w grę tylko, gdy przepisy ustawowe przewidują ją dla danego zawodu czy danej instytucji. Jednak, nawet jeśli brak jest podstaw do odpowiedzialności, to w Kodeksie Pracy są przepisy, które wyraźnie nakazują pracodawcy rozważyć sytuację gdy pracownik narusza przepisy prawa. Takim przepisem jest np. art. 52 § 1 ust 2. Kodeksu Pracy, który stanowi, że pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia, z winy pracownika, w razie popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy, przestępstwa (stwierdzonego prawomocnym wyrokiem), które uniemożliwia dalsze zatrudnienia go na zajmowanym stanowisku.
Ocena, czy przesłanki art. 52 k.p. zostały spełnione należy za każdym razem do pracodawcy, po rozważaniu wszystkich okoliczności danej sprawy. Jednakże taki pracodawca powinien mieć świadomość, że brak jakiegokolwiek działania, tzw. zamiecenie sprawy pod dywan czy po prostu błędna ocena, może w pewnych okolicznościach, spowodować odpowiedzialność odszkodowawczą czy nawet karno-prawną pracodawcy.
Dlaczego proces karny o zniesławienie zamiast pozwu o mobbing?
Dlatego, że roszczenia o odszkodowanie czy zadośćuczynienie z powodu mobbingu są w praktyce, w Polsce, niezwykle rzadkie (w stosunku do realnej skali zjawiska). Jjeszcze rzadziej kończą się satysfakcjonującą wygraną. Wynika to przede wszystkim z kodeksowej konstrukcji tych roszczeń i przesłanek jakie należy wykazać, aby taką sprawę przede sądem wygrać. W szczególności, przesłanka uporczywości i długotrwałości jest niezwykle trudną przeszkodą do wykazania w realiach procesu.
Dlatego, bardzo często zamiast występować z roszczeniem o mobbing, warto rozważyć pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych w miejscu pracy lub właśnie prywatny akt oskarżenia. Jest tak dlatego, że definicja mobbingu w Kodeksie Pracy zawiera w sobie działania pracodawcy „powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika”. Co jak już wiemy, może stanowić przedmiot przestępstwa zniesławienia (oczywiście wszystko zależy od danego stanu prawnego). Różnica w stosunku do mobbingu jest taka, że występując z oskarżeniem o zniesławienie z art. 212 k.k., wystarczy, że wskażemy jedną wypowiedź sprawcy, która narusza naszą godność w miejscu pracy, aby uzyskać wyrok potwierdzający popełnienie tego przestępstwa. Co może dać do myślenia sprawcy ww. czynu, ze względu na dalsze konsekwencje jakie mogą go spotkać. Nam zaś może przynieść poczucie sprawiedliwości i przywrócić, jakże ważne, poczucie własnej wartości i szacunku w oczach swoich, ale także w oczach kolegów i koleżanek w miejscu pracy.
Paweł Osiński
Adwokat

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.