„Jak się cała Polska bawi” czyli pare słów o alkoholu, w obronie uczniów i nauczycielek ze Szkoły Podstawowej w Starachowicach.

Jak możemy przeczytać w mediach, znaleziono winnych sytuacji, która miała miejsce w Szkole Podstawowej w Starachowicach, na uroczystości z okazji rozpoczęcia roku szkolnego 2025. Odpowiedzialne nauczycielki zostały zwolnione, przy nieskrywanym oburzeniu i satysfakcji mediów i rożnego rodzaju komentatorów, że „sprawiedliwości stało się zadość”, a winni zostali ukarani.

W szkole tej, przypomnijmy, uczniowie w ramach szerszego występu artystycznego, wykonali przedstawienie, którego fragmentem było odśpiewanie części piosenki Disco Polo „Wesele w Dubaju”, w której podają słowa takie jak: „…na swoim weselu, będę pijana, pijana”. oraz „od Warszawy po Abu Dhabi tak się Polska k…bawi”.

Mnie to zdarzenie także poruszyło. Przede wszystkim jednak nasza – społeczna – reakcja no to, co się stało. Zadałem sobie bowiem pytanie, co nam ta sytuacja, ta piosenka mówi o nas samych.

Przede wszystkim, jako adwokata i człowieka, poruszyło mnie to, że wszyscy wydali już wyrok i wyrazili swoje święte oburzenie, zanim zapoznali się dokładnie ze wszystkimi istotnymi faktami. Moim zdaniem, złota zasada mówi, że zanim zaczniemy wskazywać palcami winnych i wołać o karę powinniśmy zapoznać się z tym, co naprawdę się wydarzyło i na spokojnie posłuchać wszystkich stron uczestniczących w zdarzeniu. Tym bardziej, że jako winnych stawiamy pod pręgierzem nie tylko nauczycielki, ale i dzieci, które wykonały występ.

Może najpierw należałoby wysłuchać ich i wtedy dopiero wydać osąd?

Znalazłem jeden artykuł w mediach, gdzie dyrektorka szkoły tłumaczy, że to był występ artystyczny, w ramach którego dzieci, chciały wskazać na różne problemy społeczne i ta piosenka miała pokazać to, co może się z nami stać, gdy pozostawimy te problemy nie zaopiekowane. Mnie to przekonuje na ten moment, ale tak na prawdę, to aby wyrazić tutaj osąd należałoby być tam na miejscy lub obejrzeć całość występu (nie tylko fragment) oraz porozmawiać z jego autorami. 

Dzieci rzecz jasna nie wysłuchał nikt. Bo i po co. Przecież my dorośli najlepiej wiemy co jest tzw. dobrem dziecka.

Druga rzecz, która mnie poruszyła to sama piosenka zespołu Daj To Głośniej „Wesele w Dubaju” i święte oburzenie opinii publicznej w temacie alkoholu. Piosenka jest zdecydowanie nie w mojej poetyce, ale uważam, że jest oparta na całkiem trafnych obserwacjach naszej polskiej rzeczywistości. A już fraza „od Warszawy po Abu Dhabi tak się Polska k…bawi” jest celna w 100%.

Alkohol.

Ten nasz bożek narodowy. Tabu. Codzienna trucizna, nasz napój życia, bez którego nie potrafimy funkcjonować. Rodzimy się, świętujemy i umieramy w towarzystwie alkoholu. Chrzciny, komunie, urodziny, wesela (no, wesela to już odrębna alkoholowo – kulturowa kategoria u nas…), korporacyjne imprezy, stypy.  

Piekarnie i sklepy spożywcze otwarte są w Polsce tylko za dnia, ale wódkę i piwo, to możemy w Polsce kupić bez problemu 24h na dobę.

Reakcja mediów i opinii publicznej na występ artystyczny w Starachowicach, na „Wesele w Dubaju”, na to co chcieli przekazać nam ci młodzi ludzie dla mnie jest czytelna. Zostaliśmy my, dorośli Polacy, trafieni w czuły punkt. Zawyliśmy ze świętego oburzenia, bo nie chcemy patrzeć na prawdę o tym, czym jest alkohol w Polsce, w naszych domach.

Przecież fraza: „na moim weselu, będę pijana, pijana” pięknie przenosi nas do pewnego społeczno – kulturowego polskiego mitu zwanego Polskim Weselem, którego jednym z solidnych fundamentów jest wódka. Jaki jest przelicznik, „żeby nie zabrakło”? 0,5 litra wódki na głowę, wliczając w to wszystkich łącznie z dziećmi i seniorami? Pijackie przyśpiewki, „gorzko-gorzko”, starosta roznoszący butelki wódki. I to wszystko w towarzystwie dzieci, które na to patrzą, na swoich rodziców, dziadków… 

To jest prawda o nas, o Weselu w Dubaju, o weselu w Polce, o alkoholu i naszym z nim problemie.

Może więc zamiast świętego oburzenia powinniśmy docenić, że dzieci ze Szkoły ze Starachowic dostrzegły i poruszyły wielki problem społeczny w Polsce. Posłuchać, co miały nam ważnego do powiedzenia? O nas dorosłych. Czegoś ważnego, czego my sami nie mamy odwagi dotknąć. 

Przecież żyjemy w kraju gdzie najgłośniejsze wyrazy oburzenia wyrażał poseł, który o 3 w nocy chodził po dachu sejmowym, a jeden z najważniejszych krajowych polityków cyklicznie jeździ po kraju na spotkania z wyborcami, których kluczowym punktem jest „rozmowa o Polsce” przy piciu piwa. Co w mojej skromnej, subiektywnej ocenie może stanowić naruszenie przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która mówi, że promocja piwa jest dozwolona o ile nie wywołuje skojarzeń z praca lub nauką. Dla mnie wyglada to jak promocja konkretnej osoby (to akurat nie jest zabronione) w połączeniu z promocją piwa jako napoju przy którym można, „na luzie” rozmawiać o ważnych sprawach.

Przecież na 100% piosenka Wesele w Dubaju jest żelaznym repertuarem na wielu polskich weselach, gdzie bawią się w oparach alkoholu całe rodziny z dziećmi. Gdzie dzieci od małego nasiąkają kultura, gdzie wszystkie wydarzenia dorosłych odbywają w nieodłącznym towarzystwie alkoholu i to przyjmowanego często w niewyobrażanej ilości.

Wreszcie, niech wszyscy ci oburzeni tym, że młodzi ludzi ze Szkoły Podstawowej w Starachowicach zaśpiewali o piciu na weselu, otworzą sobie youtube i obejrzą jak w Telewizji Polskiej, podczas niezwykle popularnego programu Voice of Poland Kids, małe dzieci śpiewają biesiadny hit Kayah & Bregowicz „Prawy do lewego” z takimi zwrotkami jak „racja brachu wypijmy za to, a kto nie wypije tego we dwa kije”. Przy ogromnej radości wszystkich: jurorów, publiczności i dumnych rodziców. Film znajdziecie na youtube bez problemu. Jest ich tam zreszta parę. Wnioski pozostawiam wam…

Więc może zamiast jakże wygodnego świętego oburzenia (wygodnego, bo wtedy nie trzeba się zastanowić nad sobą) i wskazywania palcami winnych, zostawię tutaj tylko taki cytat: „kto pierwszy jest bez winy niechaj rzuca…”

A patrząc już na sprawę bardziej przyziemnie, to może dzięki dzieciom ze Starachowic, czas już na naszą – dorosłych Polaków, ich rodziców – narodową, uczciwą, powszechną debatę o alkoholu w naszym społeczeństwie.

Edit: 19.09.2025

W to o czym tutaj napisałem, świetnie wpisuje się niedawne zamieszanie z nieudaną próba wprowadzenia w Warszawie nocnej, częściowej prohibicji. Problemem nie jest to, czy taka częściowa prohibicja będzie czy nie, ale to, że jedyne na co nas, społeczeństwo stać w obliczu szkód jakie alkohol wywołuje w naszym życiu, jest jakaś operetkowa próba wprowadzenia takiej częściowej prohibicji w Warszawie. Przecież to jest miara naszej kapitulacji wobec tego problemu, że nikt – my jako społeczeństwo oraz liderzy polityczni – nie waży się dotknąć sedna problemu, który polega na tym, że my wszyscy od małego żyjemy w społeczeństwie, w kulturze akceptuje powszechne spożywanie alkoholu i to, że ludzie po nim krzywdzą siebie i innych. To jest przecież jakaś bezradność państwa, gdy w uzasadnieniu uchwały podaje się liczne przykłady gdy osoby pod wpływem alkoholu atakują policjantów, ratowników, członków rodziny, przypadkowych ludzi i jedynym dyskutowanym rozwiązaniem jest zamknięcie sklepu z alkoholem na noc.

Nocna prohibicja? OK, ale to jest tylko działanie objawowe i to po powierzchni. Może równolegle należy zaplanować długofalową kampanie społeczną, która uczciwie powie czym jest w Polsce alkohol, skruszy to tabu i uświadomi wielu ludziom, nam samym, że to trucizna, kulturowo opakowana jako nagroda, luksus czy przyjemność, która nie rozwiąże naszych problemów. A wręcz przeciwnie, może nas zniszczyć.

Innymi słowy, aby ten problem sensownie zaadresować i aby wprowadzane przepisy miały znaczenie i coś zmieniły, najpierw jest potrzebna uczciwa debata i długofalowy plan.

Paweł Osiński

Adwokat